Dawno temu w Polsce

"A droga wiedzie w przód i w przód Skąd się zaczęła tuż za progiem I znów przed mną mknie gdzieś w dal A ja wciąż za nią, tak jak mogę. Skorymi stopy za nią w ślad Aż w szerszą się rozpłynie drogę, Gdzie strumień licznych dróg już wpadł. A dalej dokąd ? Rzec nie mogę."

wtorek, 8 czerwca 2010

Kup Pan dodatek...

Dodatki. Nigdy nie zapomnę 8 numeru MiMa wraz z jego listą dodatków do AD&D2ed. Wtedy w czasach szkoły średniej, kiedy jeszcze entuzjazm wraz z fascynacją były silniejsze od rozsądku i fachowego podejścia do sprawy, człowiek łykał wszystko, co zobaczył na półkach. Nie, stop, bzdura. Łykałby gdyby miał pieniądze, co oznacza, że wszystko kończyło się na oglądaniu, wzdychaniu i jednym góra dwóm podręcznikom rocznie. Wtedy każdy podręcznik, dodatek był wspaniały. Wiecie, dlaczego? Bo z reguły był poza zasięgiem.

Jak widzę dodatki dzisiaj? Jest to zło konieczne. Zło, bo czuję się żywicielem zasilającym wydawnictwa życiodajną energią w postaci kasy. Konieczne, bo bez nich linie wydawnicze padają a systemy odchodzą w zapomnienie. Jedne szybciej inne nie, w zależności jak mocno zdołały zakotwiczyć się w naszym realnym świecie. Bardzo często pozycje, które ukazują się zaraz po wydaniu podstawki są jeszcze dość sensowne i swoją treścią zaspokajają nawet najbardziej wymagających graczy-czytelników. A to dostajemy wzbogacone/zaawansowane zasady walki/magii, poznajemy bardziej szczegółowo świat i jego główne ludy lub jako MG zaopatrujemy się w pakiet potworów a graczy wysyłamy na zakupy nowego sprzętu. W tym momencie można przytoczyć przysłowie „Im dalej w las tym ciemniej” no, bo ile razy można opisywać to samo? Jak chore potwory może wygenerować umysł autora? W jak niesamowite zabawki możemy wyposażyć naszych bohaterów. Otóż można, a przykładem tego są półki sklepowe uginające się pod ciężarem tego zła koniecznego.

Dlaczego kupujemy dodatki? Ponieważ:
- jesteśmy leniwi
- nie mamy czasu
- oczekujemy spójnych, zbalansowanych i sprawdzonych zasad
- po prostu lubimy dodatki

- .................

Gdyby ktoś mnie zapytał z jakich dodatków z mojej półki jestem zadowolony to TOP FIVE wyglądał by następująco.

1. West and Games Star Wars D6 „Galaxy Guide No. 6 - Tramp Freighters” – Za naprawdę świetne i zbalansowane zasady budowy, rozbudowy, modyfikacji i naprawy statków kosmicznych.


2. Games Workshop & MAG Warhammer „Midelhaim, miasto białego wilka” – Świetna pozycja typu opis lokacji.

3. TSR „Forgotten Realms Atlas Printed”- Te mapy są po prostu wspaniałe. Nie są kolorowe, nie mają wodotrysków jak współczesne publikacje, ale jak dla mnie kryje się w nich stara magia.

4. Palladium „Arms and Equipment” – Nie grałem w ten system a podręcznik kupiłem tylko i wyłącznie dla jego zawartości. To 100% pigułka opisującą niezliczoną ilość broni, pancerzy i fortyfikacji

5. West and Games Star Wars D6 „Imperial Sourcebook” – Generalnie WEG należało do nielicznych firm których większość dodatków była esencją informacji bez zbędnej paplaniny. Fakt, ze mieli ułatwioną sprawę bo przelewali na papier coś co już istniało w filmie lub książce, ale mimo to był to kawał dobrej roboty a „Imperial Sourcebook” to jeden z lepszych przykładów.