Dawno temu w Polsce

"A droga wiedzie w przód i w przód Skąd się zaczęła tuż za progiem I znów przed mną mknie gdzieś w dal A ja wciąż za nią, tak jak mogę. Skorymi stopy za nią w ślad Aż w szerszą się rozpłynie drogę, Gdzie strumień licznych dróg już wpadł. A dalej dokąd ? Rzec nie mogę."

piątek, 24 września 2010

KB #14 Religia = narzędzie

Religia w RPG to dla mnie puste słowo. Schemat powielany od zarania dziejów tego hobby i co więcej czerpiący garściami z mitologii ziemskiej. Religia w grach fabularnych nie ma na celu umożliwienia graczom przeżywania doznań religijnych czy wręcz ich uduchowienia. Religia w RPG to narzędzie dla mistrza gry oraz dla producenta settingu.
Hierarchia kościołów, kultów, liczebność bóstw to tylko przykrywka mająca za zadanie koloryzować to narzędzie, które stanie się motorem wydarzeń targających wieloświatami. Odwiecznie powielany „odwieczny konflikt” pomiędzy bytem „A” i bytem „B” nadaje sens wędrówkom wielu graczy, którzy zaczynając od zwykłego trola i tak prędzej czy później ruszą na wielką krucjatę w imię jakiegoś bytu.
Im więcej bożków tym bardziej barwny świat fantasy, tym więcej możliwości do stworzenia nowych „niezbędnych” dodatków opisujących cały ten zwierzyniec. W dzisiejszym konsumpcyjnym świecie nic nie powstaje z przypadku wszystko ma za zadanie być generatorem dla przyszłych zysków.
No właśnie. Piszę tu o światach fantasy a co z wszechświatami opierającymi się na cyberpunku lub rasowym SF. Wyłączając uniwersum WH40k to właściwie nie ma tam bogów. Czyżby? Fakt nie ma tam istot ponad materialnych, ich kościołów i hierarchii. W zamian za to powstały galaktyczne imperia i wszechmocne korporacje. Teraz to na ich zlecenie wykonujemy zadania. W świecie przyszłości to one stały się narzędziem.
Jeszcze mała refleksja na koniec. W RPG jak i w naszym realnym życiu im więcej nauki, techniki i „naukowego” uświadomienia społeczeństwa tym mniej miejsca na religię.

środa, 15 września 2010

Dawno temu w Iłży

Jak zwykle czas minął a pamięć zawodzi. Tym razem wyleciała mi z głowy polska produkcja niezależna autorstwa i wykonania grupy rekonstrukcyjnej "Smocza Kompania". Wstępniak pozwolę sobie zacytować bezporednio ze strony filmu
"Dawno temu w Iłży" jest opowieścią przygodową, z elementami romansu rycerskiego, rozgrywającą się w XIII wiecznej Polsce.

Nastały mroczne czasy rozbicia dzielnicowego. Rozdarty wewnętrznymi konfliktami kraj, pogrążony jest w chaosie. Kochający wolność i niezależność Piotr zwany Waskiem, rycerz - rozbójnik zamieszkujący na zamku w Iłży, postanawia ożenić się z córką ruskiego kniazia. Układ ten ma zapewnić mu silnego sojusznika w walce z każdym, kto by chciał go sobie podporządkować.

Biskup krakowski - sędziwy dostojnik kościelny, uważa go za wichrzyciela i awanturnika, którego za wszelką cenę należy poskromić. Piotr jako jedyny odmówił złożenia mu hołdu lennego. Wysłanie przeciw niemu wojska nie przyniosło pożądanego rezultatu. Postanawia więc działać inaczej. Dowiedziawszy się o planowanym ślubie wysyła swojego najlepszego człowieka, który porywa młodą księżną, podczas podróży. Jej miejsce zajmuje zaś tajna agentka biskupa. Bezwzględna kobieta, której zadanie polega na wyeliminowaniu szlachcica z gry. Przypadek jednak sprawia, że młody rycerz Maćko, który eskortował kniaziównę, przeżywa napad na konwój i na własną rękę postanawia odbić księżną z rąk porywaczy. Kolejny, krwawy konflikt zbrojny wisi na włosku.

Film jest produkcją całkowicie offową, zrealizowaną, amatorskimi środkami, za bardzo skromny budżet, jednak jest fabułą o niespotykanym w kinie amatorskim rozmachu. Było to możliwe dzięki bezinteresownej pomocy i pasji wielu ludzi ze środowiska rekonstrukcyjnego, oraz spoza niego. Realizacja, od pierwszego klapsa, do ukończenia postprodukcji, trwała cztery i pół roku.




Dodatkowo jeszcze mała ciekawostka na temat jak to polacy popierają polskie produkcje

środa, 8 września 2010

Pobudzanie wyobraźni

Do tego wpisu zabierałem się juz od bardzo dawna. Niestety ogólnie znane powody przeszkodziły w pracy. Nawet jeden z tematów Karnawału Blogowego traktujący o grafice w podręcznikach nie przełamał barier, pomimo ogromnego zapału. Oryginalnie miało być o autorach grafik fantasy i SF. Niestety realia czasowe przekonały mnie do zamknięcia się w jednym autorze co nie jest takie złe bo pozostałych twórców mogę spróbować zaprezentować w innym czasie.

Pozwólcie iż zacznę od autora który mimo nietypowej ekspresji stoi u mnie na pierwszym miejscu. Jego prace są całkowicie odmienne od tych jakie prezentują twórcy spod znaku TSRu lub WIzardów. Ostre kreski, większość prac czarno biała, lub w ciemnych tonacjach. Gro jego obrazów fantasy ilustruje podręczniki Warhammera. Na swoim kącie ma też kilka pozycji nawiązujących do prozy Lovecrafta i wiele kart to MGtG. To jego ilustarcje sprawiają jak postrzegam świat Warhammera, to własnie one nadają jemu ten niesamowity klimat cieni, zła czającego się na ich krawędzi oraz niepewnosci. Ian Miller, bo o nim mowa sprawiła, że spora część z nas uważa okładkę pierwszej polskiej edycji Warhammera za jedną z najlepszych jakie ujrzały światło dzienne. Nie widzę sensu do rozpisywania się tutaj o jego życiorysie, po prostu zajrzyjcie do Wikipedi. Poniżej kilka prac charakterystycznych dla tego grafika





sobota, 4 września 2010

Ravenloft - gra planszowa


No dobra wakacje już za nami, najwyższa pora wrzucić kilka słów na sieć żeby ludzie nie pomyśleli że nie zyję.
Dobra, jakiś czas temu na blogach pojawiło się info o pracach nad grą planszową w świecie Ravenloft. No i proszę czas zleciał i gra jest już dostępna w sklepach. Zawartość typowa dla produkcji za wielkiej wody czyli dużo kartoników plansz i figurek. Producent twierdzi że jest to pierwsza pozycja otwierająca całą linie oparta na jednej mechanice co pozwoli na mieszanie elementów. Szczegóły znajdziecie na BGG. Nasz szacowny REBEL ma ją w swojej ofercie, ale cena jest spora. Jeżeli wszystkie gry z serii mają tyle kosztować to nie wróżę jej zbytniej popularności w kraju nad Wisłą. W każdym bądź razie czekamy na pierwszego sponsora który zakupi ją do swojej kolekcji i podzieli się z nami większą ilością szczegółów.