Dawno temu w Polsce

"A droga wiedzie w przód i w przód Skąd się zaczęła tuż za progiem I znów przed mną mknie gdzieś w dal A ja wciąż za nią, tak jak mogę. Skorymi stopy za nią w ślad Aż w szerszą się rozpłynie drogę, Gdzie strumień licznych dróg już wpadł. A dalej dokąd ? Rzec nie mogę."

środa, 6 października 2010

Mroczna strona Powstania Warszawskiego - Prawda po latach

Do tego wpisu skłoniła mnie wypowiedź Pana Generała Zbigniewa Ścibor-Rylskiego, prezesa Związku Powstańców Warszawskich. Podczas odsłonięcia pomnika Poległych, Zamordowanych oraz Wypędzonych Mieszkańców Warszawy, w której to przeprasza mieszkańców miasta za cierpienia jakie im zgotowano.
Moje pokolenie należy do tych którym przez lata wpajano jak bohaterskim czynem był zryw powstańczy Warszawy. W tamtych czasach nikt nie mówił o bez sensowności jego wybuchu i konsekwencjach jakie poniosło miasto, kultura a nawet przyszłe Państwo Polskie. Nikt nie wspominał nam o tym w jaki sposób główno dowodzący podjęli decyzje o wydaniu rozkazu i co im przyświecało. W latach PRLu zarówno władzom polskim jak i narodowi nie było na rękę mówienie prawdy o powstaniu. Jedni przekuli klęskę w legendę a drudzy nie prostowali kłamstwa skutecznie odwracając w ten sposób uwagę od faktów historycznych. Do mnie prawda zaczęła docierać stopniowo. Jak to mówią człowiek zaczyna rozumieć niektóre ze sprawy wraz z wiekiem. Ostatni natrafiłem na ciekawą publikację ludzi nie bojących się powiedzenia prawdy prosto w twarz. W ten sposób powstała książka pokazująca wszystkie aspekty powstania bez obwijania w całą ta martylologiczną bawełnę. Uprzedzam, że jest to obszerny materiał, ale warto przy najmniej przeczytać początek i kilka wspomnień z tamtych czasów. Książkę znajdziecie na TEJ stronie.

Polecam fragment który sam ostatnio przeczytałem. Nie jest to opowiadanie fantastyczne ani szkic przygody RPG lub zapis z sesji chociaż mógłby być każdym z tych trzech. To są prawdziwe wspomnienia z tamtych dni. Wspomnienia pana Antoniego Czarkawsiego zatytułowane "
O czterech mężczyznach co przeżyli rozstrzelanie i ukrywali się w
gruzach od początku sierpnia do 26 listopada 1944" [strona 279].


Chciałbym napisać, że życzę miłej lektury ale nie jest ona miła. Ja przeżywam tą publikację z jednej strony jako człowiek patrzący na masakrę ludności a drugiej strony jako warszawiak widzący śmierć swojego miasta.