Dawno temu w Polsce

"A droga wiedzie w przód i w przód Skąd się zaczęła tuż za progiem I znów przed mną mknie gdzieś w dal A ja wciąż za nią, tak jak mogę. Skorymi stopy za nią w ślad Aż w szerszą się rozpłynie drogę, Gdzie strumień licznych dróg już wpadł. A dalej dokąd ? Rzec nie mogę."

niedziela, 20 listopada 2011

Fantastycze zakupy v,1

Złapałem chwilę czasu na następny wpis, a możne raczej powinienem powiedzieć złapałem pomysł. Otóż jestem po kilku podróżach służbowych i jak to zwykle bywa w wolnej chwil na wyjeździe i w obcym miejscu staram się znaleźć sklepy powiązane z tematami rpg'owymi. Poszukiwania przynoszą rożny skutek, z reguły kluczę od witryny do witryny widmowych dawno nie istniejących sklepów których adresy znalazłem gdzieś na sieci. Tak było ostatnio w Bielsko-Białej gdzie z trudem znalazłem adres sklepu Gnom, ale zabrakło mi czasu na dotarcie do niego. Tak było w Gliwicach gdzie z pomocą przyszedł mi Pan IT który odpowiedział na moje zapytanie mailowe i nie musiałem tracić czasu na dwa sklepy. Niestety trzeci, Galmadrin musiałem sprawdzić sam i skończyło się jak zawsze. Sieć pełna jest starych adresów, od dawna już nie aktualnych, a jak to bywa na wyjazdach czasami mamy dwie trzy godzinki dla siebie i nawet przeglądarka w telefonie nie gwarantuje sukcesu znalezienia sklepu/pub'u.

W związku z tym narodził mi się plan bazy sklepów/pub'ów/itp związanych z fantastycznymi tematami. Dzisiaj wersja z kilkoma miejscami w Warszawie. (na pewno nie wszystkimi). I tu mam gorąca prośbę do was. Dopisujcie inne miejsca, sprawdzone miejsca gdzie ludzie mogą pogadać na fantastyczne tematy, pograć, zrobić zakupu. Jeżeli się uda to w niedługim czasie będziemy mieli mały spis z podziałem na miejscowości gdzie każdy łatwo znajdzie coś dla siebie.

Fantastyczne zakupy ver.1

Warszawa

Wargamer HQ
Mehoffera 26 lok 10
mehoffera@wargamer.pl
magazyn@wargamer.pl
Pn.-Pt.:12-19
Sob.:11-15

WARGAMER Wilcza
Ul. Wilcza 62
wilcza@wargamer.pl
Pn.-Pt.:12-19
Sob.:11-15

Wargamer CH Targówek
ul. Głębocka 15 (przy Trasie Toruńskiej)
Pn.-Sob.:10-21
Niedziela:10-20

Wargamer CH Wola Park
ul. Górczewska 124
Pn.-Sob.:10-21
Niedziela:10-20

Faber & Faber
ul.Puławska 11
02-515 Warszawa
pon-pt:9-19
Sob:10-14
Niedz: zamknięte
tel/fax: 22 849 1265
mail:info@warfaber.pl

PUB Paradox-cafe
ul. Jezierskiego 3/5A Warszawa
tel. kom. 691 47 29 49 tel. kom.
(Ania) 785 17 98 38 ania@paradox-cafe.pl
poniedziałek 10:00 - 23.00
wtorek 10:00 - 24.00
środa 10:00 - 23.00
czwartek-sobota 10:00 - 24:00
niedziela 10:00 - 23:00

Cytadela
Al. Komisji Edukacji Narodowej 98
02-777 Warszawa
Tel. 022-855-27-00
pon.-pt.:11.00-19.00
sob:11.00 do 19.00.

Morion
01-499 Warszawa
ul. Powstańców Śląskich 124 paw 72
Tel. 22 423-91-20
e-mail sklepmorion@wp.pl
Sklep czynny pon-pt 11-19 sob 11-15

01-842 Warszawa
ul. Reymonta 12 lok 9
Tel. 22 424-10-62
e-mail: smorion@wp.pl
Sklep czynny pon-pt 11-19 sob 10-14

środa, 10 sierpnia 2011

Razorback - zrób to sam

Dzisiaj troche nietypowo, bo wpis poświęcam modelarstwu i bitweniakom.

Jaki jest problem z Razoback'iem? Otóż wieżyczka (przynajmniej taki jest stan mojej wiedzy) jest nie do kupienia. Pozostaje tylko opcja zrób to sam. Ponizej pozwalam podzieliśc się z wami moim projektem tego elementu.




Finalne złożenie z bocznymi osłonami











Teraz już tylko na drukarkę 3D, trochę pracy wykończeniowej i można montować na pojeździe. Jest też plan zrobienia formy i wykonania kilku odwzorowań. Czas pokaże.


poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Co zjada mój czas???

Patrzę na datę mojego ostatniego wpisu, 11 maj. Kurde jak ten czas leci. Już myślałem, że uda mi się jakoś regularnie pisać, ba regularnie czytać inne blogi a tu nic. Nie wiem co się dzieje, ale od jakiegoś pół roku nie jestem w stanie zorganizować sobie czasu. Niby powinno być lepiej, ale jakoś nie chce. Wydaje mi się, że przyczyny są co najmniej trzy. Po pierwsze stałem się szczęśliwym/nieszczęśliwym (niepotrzebne skreślić) posiadaczem X-box'a, konsola wsysa uwierzcie mi. Najlepsze było to , że na początku poczułem się jak ten dzieciak ze średniej szkoły co się od kompa nie mógł oderwać. Po drugie już od jakiegoś czasu zacząłem grac w Earthdawn'a. TAAAAAAAA HURAAAAAAAAAA znowu w akcji. MG wyciągnął mi mi z jakiejś gazetki profesję maga bojowego. Ja dodałem to tego trochę idei i tak powstał trzy metrowy 350 kilogramowy troll, kręcący młynki mieczem i rzucający dookoła czary. Polubiłem kolesia, nawet udało mi się przysiąść i naskrobać kilka stron niezłej historii a dodatkowo zacząć pisać dziennik z przygód. Jedno mnie tylko wkurwia. No bo wyobraźcie sobie tę górę mięsa z wielkim mieczem co jak pizdnie to powinno wszytko oklapnąć, tylko że jak cisnę n-kostakmi to co raz mi wychodzi coś poniżej dziesięciu. Naprawdę można oszaleć, żeby to jeszcze było raz na jakiś czas a tu nie co rzut to klapa. MG śmieje się i przytacza powiedzonko, że jak się nie ma w kościach to się ma w miłości, i coś w tym kurde musi być. Na szczęście świat ED jest naprawdę ciekawy, a historia która próbujemy rozwikłać trzyma w napięciu, więc wszytko jakoś się rekompensuje.
No dobra został jeszcze trzeci powód, w robocie mamy kontrolę internetu i trza się pilnować. Szef już raz poinformował mnie, że znalazłem się w czołówce użytkowników w związku z tym ograniczam się do minimum.

Zawsze wydawało mi się, że w tematach okołogrowych jestem pozytywnie zakręcony. Po ostatniej wizycie kolegów stwierdzam jednak że jestem pierdolnięty, oni zresztą też. Ja rozumiem że w RPG można zarwać nockę albo kilka dni, to jest normalne, ale żeby siedzieć dwanaście godzin przy jednej planszówce to trzeba mieć nasrane. Do tego dodam jeszcze że graliśmy u mnie a powodem był fakt że mam największy stół, jakieś trzy metry na metr a i tak ledwo się zmieściliśmy. Dziesięć punktów dla tych co już wiedzą, tak to Twilight Imperium.







Na koniec przypomniała mi się pewna fraszka, a brzmi ona mniej więcej tak:

Męża nie ma dzień i noc
Żona martwi się szalenie
Nagle jest znalazł się
Grał w Twilight'a z rozszerzeniem

Tym optymistycznym akcentem żegnam szanowne grono.

środa, 11 maja 2011

WoT

Godzina 0700. Silnik Tygrysa pracował równomiernie wprowadzając wszystko w wibracje. Załoga wiedziała, że gdzieś tam jest przeciwnik i że dzisiaj postara się odbić miasteczko. Małe wąskie uliczki nie były tym co pancerniacy lubią najbardziej ale część oddziału musiała je zabezpieczyć. Niszczyciele czołgów ustawiły się na wzgórzu wyczekując na koordynaty a lekkie czołgi z początku wojny wyszukiwały wroga.
Nagle tygrysem gwałtownie wstrząsnęło. Rozległ się huk.
- Cholera - krzykną dowódca. Sherman za nami, kierowca naprzód. Obrócić wieżę.
- Nie mogę. - odkrzykną celowniczy, - lufa nie mieści się w uliczce.-
Tygrys ruszył na przód w wyszukiwaniu osłony i miejsca na odwrócenie się, na jego szczęście obyło się na rykoszecie,. W radiu rozległy się sygnały z innych pojazdów o ataku i jednostkach przeciwnika atakujących od strony wzgórz i miasta. Przeciwnik przedostał się jakoś na tyły i zaatakował znienacka. Drugi rykoszet wstrząsnął pojazdem. Tygrys wydostał się na skrzyżowanie i zaczął obracać lufę. Jeszcze chwila i przeciwnik znajdzie się w polu rażenia.
- Przeciwpancerny ładuj - rozległo się w słuchawkach. Dowódca wycelował. Trzeci rykoszet. Sherman zrozumiał i próbował skryć się z rogiem budynku. Ognia. Huk i dym wypełnił Tygrysa, Sherman eksplodował. W tym samym momencie poczuli następny strzał, tym razem w bok.
- Przeciwnik na lewej, do tyłu. -
Tygrys próbował odskoczyć za węgieł, ale zamiast tego zaczął się obracać. - Cholera straciliśmy gąsienicę. Pierdolę już po nas. - Próbowali jeszcze obrócić wieżę. Nagle ogień i dym wypełniły wnętrze…..


Godzina 0650 główna część sprzymierzonych zbliżały się do pozycji niemieckich od strony wzgórz. Shermany niepostrzeżenie dostały się na tyły miasteczka i miały zaatakować jako pierwsze. Pierwszy czołg wjechał już w uliczkę. - Tygrys przed nami. - krzykną dowódca. - Mamy go jest tyłem. Cel, ognia. - Dym, huk.
- Fuck, rykoszet, Ładuj, cholera, dawaj ten przeciwpancerny. -
- Nie może odwrócić lufy, - krzykną kierowca.- Mamy szansę. Ognia!!!!! Kurwa znowu rykoszet. Ładuj !!!!!!!!!!!!!! John chowaj nas za ten budynek. Ognia!!!!!!!!!!!!!. O Boże mają nas……….

Shrmany zrobiły swoje ale zapłaciły za to wysoką cenę. Tygrys wypełznął z ukrycia. Stał bokiem do M26 Pershing’a. - Ognia!!!!!. Mamy go dostał w gąsienicę. Przeciwpancerny ładuj!!!! Ognia!!!!!!!!. Jeden mniej, cała naprzód. O kurrrrrrwwwwaa aaaaaa!!!.

- M26 w zasięgu Panie kapitanie. - Dowódca niemieckiego niszczyciela czołgów spojrzał w dół na uliczkę miasta. - Cel. Ognia !!!!!. Dostał.-

Do niedawna powyższe wydarzenia mogliśmy przeżywać oglądając amerykańskie filmy wojenne lub czytajac książki o bitwach pancernych. Teraz możemy przeżyć je osobiście grajać w WoT. Nie jestem pasjonatem gier MMO i im podobnym które mnożą się na potęgę próbując trafić w gust odbiorcy, ale w całej tej masie zabijaczy czasu pojawiła się gra która jest inna. Na World of Tanks, kolega zwrócił mi uwagę ponad miesiąc temu gdy była jeszcze w fazie testowej. Dzisiaj chula już pełną parą.

W grze wcielamy się w dowódcę czołgu z okresu II wojny światowej. Jeżeli ktoś chciałby sklasyfikować tą pozycję to jest to gra łącząca elementy zręcznościowe oraz taktyczne. I uwierzcie mi, taktyka i doświadczenie zdobywane podczas gry są na wagę złota. Nawet znajomość terenu, na którym rozgrywamy bitwę pomaga nam, tak jak w rzeczywistości, odnieść zwycięstwo lub ponieść porażkę.
Używając żargonu, powiem, że sama rozgrywka jest miodna. Bardzo ładna opraw graficzna terenu, dopracowane modele czołgów wszystko to sprawia, że gra się z przyjemnością. Sterujemy pojazdem z widoku 3D. Kąt patrzenia zmienia się z obrotem wierzy i pochyleniem lufy. Za pomocą kółka w myszce zbliżamy obiekty w celowniku jednocześnie bardzo zawężając pole widzenia do konkretnego punku. Rzec by można – jak w czołgu.
Biorąc udział w bitwach zdobywamy pieniądze i doświadczenie. Zarówno jedno jak i drugie zmieniamy w lepszy sprzęt lub wyszkolenie załogi. Tu muszę przyznać, że twórcy odwalili naprawdę kawał dobrej roboty. Fakt, nie jestem znawcą pojazdów pancernych tamtej epoki ale wszytko wygląda bardzo realistycznie. Czołgi oprócz kształtu charakteryzuje pancerz, siła ognia celność, szybkość. Każdy czołg możemy ulepszyć zmieniając mu silnik, zawieszenie, radio, wieżyczkę no i to co tygrysy lubią najbardziej czyli działo.
Zapytacie a gdzie jest haczyk. Otóż tam gdzie zwykle w tego typu grach. Chcesz mieć coś szybciej lub coś lepszego zapłać. Za realne pieniądze kupujemy złocisze za które możemy wyszkolić załogę, kupić dodatkowy osprzęt, lub przeznaczyć na zakup nowego czołgu.
Uwierzcie mi jednak, że złocisze nie są potrzebne. Grając nawet podstawowym czołgiem możemy sporo ugrać i mieć przy tym kupę zabawy. Naprawdę dużo zależy od taktyki. Punkty dostajemy nawet za wykrywanie czołgów przeciwnika a do tego najlepiej nadają się lekkie wozy. Co więcej system przydziela graczy proporcjonalnie dla obydwu stron wiec szanse są równe. No właśnie zapomniałem o jednym elemencie. W WoT grają przeciwko sobie całe grupy czołgów z arsenału Niemieckiego, USA i Związku Radzieckiego. Jeżeli mnie pamięć nie myli to na stronę przypada około 18.

Panie i Panowie czołgiści. Do wozów i nie dajcie się zaskoczyć.

środa, 27 kwietnia 2011

Pobudzanie wyobraźni - Hard SF

Zapewne co poniektórzy pomyśleli że następny blog odszedł do lamusa w ramach słomianego zapału. Przykro mi ale was rozczaruję. Szmat czasu minął jak jedno mrugnięcie oka. Mam w plecy już ze trzy karnawały, trudno. Po prostu ostatnio rzadko sięgam do internetu.
Jak cofam się wstecz swoją pamięcią to zanim nastała era wszechobecnego nurtu fantasy było coś takiego jak SF. No dobra jest dalej, ale jak spojrzę na półkę w księgarni to trochę to blado wypada. Pamiętacie stare wydania FANTASTYKi, z tymi wszystkimi futurystycznymi grafikami. Tia, ja po prostu je uwielbiałem i zresztą uwielbiam nadal. W ramach pobudzania wyobraźni chciałem dzisiaj przypomnieć/zwrócić uwagę na postać która dość mocno zapisała a właściwie wmalowała w kanon hard SF i ukształtowała nie jeden umysł w tym jak wyobrażamy sobie wiek podróży kosmicznych.
Chris Foss bo to o nim mowa to grafik, którego prace rozpoznawalne są na całym świecie przez fanów gatunku.
Tutaj znajdziecie jego oficjalna stronę, a biografie najlepiej sprawdzić na Wieki. Poniżej kilka prac które na pewno znacie.




niedziela, 2 stycznia 2011

Nowy kontroler do konsol - brak kontrolera

Witam w nowym roku. Nie będę robił podsumowania bo specjalnie nie ma czego. Zresztą inni lepiej rozeznani i bardziej rozpoznawalni już to zrobili. Jedyne co dodam to to że ilość rozegranych sesji i przeczytanych książek wzrasta co jest zgodne z zeszłorocznymi obserwacjami i dobrze rokuje na przyszłość. Na tapecie stare dobre AD&D 2ed, skończona mini kampania i następna w toku. Biblioteczka rozrosła się o kilka nowych podręczników i miejsca zaczyna brakować. W tym roku zrobiłem mały flashback i zacząłem czytać stare numery MiMa i Portala. Polecam, niesamowite wrażenie dla każdego trolla tetryka. najlepszy jest dział nowości i zapowiedzi.

Wracając do tematu. Od jakiegoś czasu zastanawiam się nad kupnem konsoli. Odwieczne pytanie Xbox czy PS3, jak na razie pozostaje bez odpowiedzi. Jednakże przeszukując sieć natknąłem się na ponizszy filmik



To jest to. Jeżeli puścimy wodze wyobraźni (to nie powinno być zbyt trudne w końcu mamy w tym wprawę) wrzucimy tam jakieś ładne podziemia. MG tworzy scenariusz w domu wrzuca na płytkę i przekazuje graczom. Siedzimy w domku i robimy eksplorację rozmawiamy z NPC-ami, bijemy się w realu. Dla mnie wypas. pamiętam jak kilkanaście lat temu zastanawialiśmy się na virtualami, jak to będzie wyglądało i działało i ile czasu jeszcze zajmie dojście to takiej technologi. Może nie jest to pełen virtual, ale dla mnie wystarczy na dzień dzisiejszy.